sobota, 3 stycznia 2009

Helol

Szczesliwego Nowego Roku!!!!!
Bo juz styczen. Ostatni miesiac to mi tak zlecial, ze hohoho! Zeby niczego nie zapomniec to chwileczka przyniose moj kalendarz co by wszystko tu opisac.
Ostatni wpisz to mialam tak z Halloween, tak? No, powiedzmy.
Ok, no to w tym czasie jak nic nie pisalam pojechalam znowu na plaze!! I tym razem nawet mam zdjecia oceanu!! Nocowalismy w domku plazowym, zdjecia, ktore zaraz wkleje, robione sa prosto z okna.




Dalej? Ooooh! Swieto Dziekczynienia (ang. Thanksgivng). No to ofc jak polowa Polakow zapewne (CIEKAWOSTKA: Amerykanie Polakow nazywaja Polaks!!!!!!!) mysli, Sw. Dziekczynienia to jest wielkie COS!. No... nie jest. Znaczy no to jest jedna z okazji, zeby cala rodzina sie zebrala, ale w sumie to wszystko.
Historia Sw. Dziekczynienia: Jak zapewne wiadomo na tym ladzie kiedys zamieszkiwali tylko tzw. Indianie. Zaraz po polaczeniu Europy z Ameryka Pln poprzez Krzysztofa Kolumba, do Ameryki zaczeli przyplywac pierwszi pielgrzymi. Sw. Dziekczynienia, ktore wypada na ostatni czwartek listopada jest jakby dniem, do przypomnienia pierwszego posilku Indian z Pielgrzymami, kiedy to Indianie podzielili sie z nimi jedzeniem (kukurydza, indykiem, etc.) i metodami do przytrwania (zaraz potem pielgrzymi zaczeli sie osiedlac w Ameryce, zabijajac wszystkich niepotrzebnych Indian).
Takze Sw. Dziekczynienia to po prostu wielki obiad. My mielismy maly prolem z indykiem. Bo z zalozenia wklada sie go do piekarnika na jakies 6 godzin i powinien byc dobry, ale nasz byl jeszcze w polowie surowy k :D NO, ale co to tylko oiad byl: indyk, mashed ziemniaki, kukurydza, nadzienie do indyka, kabaczek, slodkie ziemniaczki, salatka i tyle? Tak mi sie wydaje. AAaaa, no i na Sw. Dziekczynienia zawsze sie piecze placki. O to mielismy dwa dyniowe (bleeeee), jagodowe (mniam), pikanowe, jablkowe. No i tyle.
Zaraz po Sw. Dziekczynienia sa przeciez Andrzejki, tak? Kurcze zaluje, ze nie robilam zdjec bylyby tak zabawne!!!
Bo ja zrobilam im Andrzejki w domu. Zielonego pojecia nie mieli co robia, ale i tak bylo fajnie. Oczywiscie zrobilismy wrozby z wosku :D Jedna sie nawet sprawdzila. Moj starszy brat jest ze swoja dziewczyna od jakichs... 6 lat? I wszyscy chca zeby sie wreszczie zareczyli, ale on, ze on nie jest pewne. No to mu wyszlo we wrozbie, ze wrotce bedzie slob hah :D Ale nie to sie spr. Bo on mial okazje jakos zmienic prace,a le wlasnie nie byl pewien, i na wrozbie mu wyszlo, zeby lepiej tego nie robil. I co sie okazalo? Ze ta nowa firma czy cos, teraz strasznie w dol leci, takze on zostaje teraz w swojej starej pracy, ale jaktylko firma pojdzie do gory, on juz ma zaklepane miejsce! Ha! Trzeba sobie jakos tlumaczyc nie :D "Trza se w zyciu radzic!" hah :D Maciejek!
I dalej,
Na poczatku grudnia mielismy koncert. Znaczy chor. Zaraz wygrzebie moze jakies zdjecia i filmik z niego. O sukience pisalam juz, ze czerwona. Nie wiem czy moja byla jakas dziwna, ale tak dziwnie na mnie lezala, ze chyba musze isc do krawca. Znowu. Geez! Za obciecie jednego cala (ok. 2.5 cm) ile oni sobie licza? $25!!!!!!!!!!!!! Ridiculous!!!!!!!!!!! No, ale ja nie placilam, to mi to wisi :D:D
Wg to prosze bardzo tu moj chor jest:

I tu z Lauren w sukeince. I nawet widac moje NIU okulary. Od komentarzy jaka to juz gruba jestem prosze sie powstrzymac. Wystarczy mi, ze sama widze

A tu dwa filmiki, tylko wrzucam link, nie wiem czy sie otworzy, inaczej nie bardzo moge
http://www.facebook.com/profile.php?id=1224588370&v=feed&viewas=1224588370#/video/video.php?v=1068713234493&subj=1224588370
http://www.facebook.com/profile.php?id=1224588370&v=feed&viewas=1224588370#/video/video.php?v=1062333393787&subj=1224588370

Ah, no i zaraz po koncercie (znaczy nie tego samego dnia) byly przesluchania do musicalu. A ze ja ofc w samouwielbieniu musialam sie zglosic trzeba bylo znalezc piosenke, monolog i sie jeszcze tego nauczyc. Ogolnie to troche trudno znalezc piosenke dla kogos kto jest altem, nie sopranem i nie moze nawet dosiegnac D. No ale co tam. Mialam pozny numerek (64/72) takze kiedy mialam wystepowac to juz praktycznie nikogo nie bylo. Czy sie dostalam? Durne pytanie. Oczywiscie, ze nie. Ludzie tutaj sa tak niesamowicie utalentowani!! No bo, w Polsce jak ktos se powie, ze umie cos robic to zaraz kazdy Oooo jak cudownie, ja tez tak chce. W USA jak ktos mowi, ze umie cos robic, to jets po prostu NIESAMOWITY!
A no i tu nie ma Mikolajek. 6 grudnia jest po prostu 6 grudnia. Za to w Niemczech ludzie obchodza Mikolajki. Dzieci zostawiaja buty przed drzwiami i ida spac a jak sie budza buty pelne sa slodyczy!!! To zapewne dlatego w USA nad kominkiem wiesza sie "stockings" te takie duze skarpety, ale to dopiero na swieta.
Ok, no i w koncu doszlismy do Swiat Bozego Narodzenia! Listy moich prezentow tutaj nie umieszczam (za dluga) aczkolwiek taka zrobilam. Po prostu w zyciu tyle prezentow na raz nie dostalam!!!! Pod choinka to tak bylo nawalone, ze!!! A to i tak juz po wymianie prezentow z wujostwem i dziadkami. Zdjecia ze swiat mam na innym aparacie. Wlasnei dzisiaj czy jutro musze wszystkie skopiowac. W kazdym razie swieta tutaj to jest cos ... hmm... innego :D
Ogolnie Amerykanie nie swietuja Wigilii, natomiast Dzisn Swiat (CIEKAWOSTKA: Tu istnieje tylko jeden dzien swiat. 26 jest normalnym dniem roboczym). No, ale, ze moja host mama byla wychowana po Norwesku, my obchodzilismy i Wigilie i Dzien Swiat. Wigilie spedzilismy u ciotki. Obiad jedlismy o 4 (co sie nigdy tu nie zdarza) dlatego, ze chcielismy jeszcze isc do kosciola a nie bylo niczego pomiedzy 6 a polnoca. Przed jedzeniem otwieralismy crackers czy jak tam sie to nazywa. To jest takie angielskie cos to sie ciagnie z dwoch stron i to peka (odglos: CRACK, stad nazwa) i w srodku sa jakies tam male zabaweczki plastykowe, papierowa korona i jakies beznadziejne zarciki haha.
Zdjecie:

Zaraz po obiedzie mielismy zdrapki (nie mam zielonego pojecia dlaczego; NOTE: zapytac czy to Bozonarodzeniowa tradycja). Ale, ze wczesniej zamienilismy sie miejscami ja wygralam dolara a moj brat (ktory siedzial na miejscu na ktorym ja powinnam byla siedzec) wygral $20,000. Szkoda tylko, ze zdrapka byla falszywa :D
No i poszlismy do kosciolka, ktory byl tak niesamowicie pokrecony, ze az nie moglam uwierzyc, ze jest katolicki. No ale mniejsza z tym. Koscily tutaj sa CRAZYY!!!!! (Jesli ogladaliscie Borata, tam byla taka scena, gdzie on byl w kosciele i ludzie tam tylko blablali jakos? Oooooomsakhsjshduyblllvlbsaklkl! No to chcemy do takiego koscila isc ktprego dnia ahha)
No i co, wrocilismy do domu i gralismy w pilkarzyki (CIEKAWOSTKA: pilkarzyki po ang. to FOOZBALL table, dla tych co sie ucza niemca to sie moga teraz posmiac) i w Rock Band. Ok, jak ja przezyje bez Guitar Hero, Rock Band czy czego oni tam nie wymysla to chyba bedzie cud.
No i zaraz po tym wymienilismy sie prezentami i kuniec. A, zapomnialam ddac, ze obiad na Wigilie nie roznil sie niczym od obiadu na Sw. Dziekczynienia, indyka wlaczajac. No i co wrocilismy do domu, gadalismy gdzies tam do pierwszej (ludzie pijani to im sie spac nie chcialo - tak to jest jak sie codziennie wino pije do obiadu). No i z ranca sie budzimy i to jest typowo Amerykanska tradycja, ze poranek na swieta jest wielki. No to musielismy oczywiscie pczekac na starszego brata, zeby otworzyc prezeznty bo mu sie wstawac nie chcialo. I na sniadanie mielismy breakfast pizza (to wcale nie jest pizza tak jak myslalam, to jajka, nie wiem kielbaska czy cos tam jeszcze zapieczone) i coffe cake (ktory wcale w sobie nie ma kawy, jest zrobiony z bulek i jest strasznie DOBRY). No i zaczelismy otwierac stockings - slodycze i male prezenciki. I zaraz potem prezezenty. Ok, tego prezentu ominac nie moge. Jesli ktos sie jeszcze nartwi i moje bezpieczenswto to juz nie musi bo na swieta dostalam SPREJ PIEPRZOWY! Takze.. no... :D:D Aaa no i jeszcze na Wigilije dostalam rozgi, od jakze zabawnego wujaszka. Powiedziec tylko, ze Polsce niegrzeczne dzieci dostaja rozgi... (CIEKAWOSTKA: W USA niegrzeczne dzieci dostaja wegiel). Ale nie bardzo sie przejelam bo sama mu do skarpety wegiel wrzucilam.
No i co rozpakowalismy prezenty. No i co dzien jak codzien w sumie, tylko teraz trzeba sie bylo przygotowywac do obiadu, ktory tym razem byl u nas. No i co znowu jedzenie, zostajemy do pozna i spac.Znowu dopierwszej zostalismy, a wcale nie hceilismy bo mielismy wczesnie wstac na nastepny dzien, ale za kazdym razem jak ktos sie pytal ktora godzina, ktos odpowiadal, ze 11. No to my siedzimy gadamy dalej i w koncu ktos wstal, patrzy na zegarek a tu pierwsza. A my ZONK.
No i nastepny dzien (26) byl bardzo interesujacy... POszlismy strzelac. Z dubeltowek. Powiem tylko, ze wracajac do domu wszyscy mieli ze mnie wielki buz i zalowali, ze nie zrobili mi zdjecia zaraz po moim pierwszym strzale. Podobno moj wyraz przerazenia byl hilarious. Po 6 stacjach nie ramie, a nos tak mnie bolal, ze juz mi sie strzelac odechcialo. No bo okulary mi sie w nos wbijaly. Jak ja nawet sily nie mam to tak mnie odrzucalo :D:d No, ale przynajmniej nie upadlam jak to wiekszosc robi za pierwszym razem hah :D Teraz mam niezlego siniaka na ramieniu, ale co tam. Nawet mnie nie boli. No i nastepne dwa dni to bylo spotkanie rodzinne, bo babuszka i jej nowy moz chcieli, zeby sie dwie rodziny spotkaly. Powiem tylko, ze normanie juz dawno sie tak nie nudzilam.
Sylwester. Na Sylwestra nic specjalnego nie robilam. Zaprosilam pare osob i siedzialysmy i robilsmy nie wiadomo co :D Zjadlam tak duzo, ze ptem brzuch tak mnie bolal, ze normalnie... Co nie spowolnilo mojego apetytu. Stwierdzilam, ze mam to gdzies ibede jadla tyle ile mi sie podoba. Zaraz dziecko wruci do drugiego, sres zje caly ten tluszczyk.
A no i mam par zdjec z mojej wyprawy do biblioteki, to mozna troche zobaczyc sasiedztwo i kilka fotek domku od srodka bo zupelnie inaczej wyglada ze swiatecznymi dekoracjami.
Droga ze szkoly po korcie tenisowym

Chcialabym zaznaczyc, ze jest grudzien. Miala sobie zrobic zdjecie, zeby pokazac, ze nwet nie mam kurtki na sobie, ale cos mi nie wyszlo





To jest szkola podstawowa, do ktorej weszlam, bo myslalam, ze to biblioteka..

Salon, z odwiecznym South Parkiem w TV i jedna z choinek


Piano room

No i to by bylo chyba na tyle na dzis. Musze wlasnie wziac zdjecia z domowego aparatu i moze kilka ze znajomych czy cos, bo wiem, ze tam mam jezcze sporo. To tam kiedys wkleje jakies cos nie wiem. To narazie. Do szkoly ide w poniedzialek czy we wtorek, nie wiem, nie pamietam. 2 strony z 8 stronicowego eseju juz mam napisane, arczej sie nie zapowiada, zebym to dokonczyla, no coz, oceny i tak sie dla mnie nie licza tu, wiec hah :D Nie no dokoncze.. kiedys.
Narazie!!!